Wywiad. Teatr Jaracza wychodzi do ludzi

2015-09-03 10:17:06(ost. akt: 2015-09-24 12:31:29)
Już dziś, 4 września w Centrum Kultury i Turystyki wyjątkowe wydarzenie. O 19. odbędzie się premierowy spektakl Teatru Jaracza "Najwięcej samobójstw zdarza się w niedzielę" Anny Burzyńskiej w reżyserii Giovanny'ego Castellanosa. Jeszcze przed premierą udało nam się porozmawiać z reżyserem oraz z Aleksandrą Kolan i Radosławem Hebalem, aktorami.
W środę, 2 września spotkaliśmy się z reżyserem i aktorami spektaklu w Centrum Kultury i Turystyki w Mrągowie. Na sali widowiskowej właśnie kończyły się próby. W pierwszej kolejności postanowiliśmy zapytać o spektakl Giovanny'ego Castellanosa, który wraz z grupą pracę nad sztuką rozpoczął w czerwcu br.

— Dlaczego premiera spektaklu odbywa się właśnie w Mrągowie?
— Wybraliśmy Mrągowo, ponieważ jest to miasto z którym przez dłuższy czas utrzymywaliśmy bliskie stosunki. Macie odpowiednie warunki do wystawienia sztuki, piękną scenę. Przez jakiś czas mieszkałem w Mrągowie. Sam byłem zwolennikiem, żeby początek tego projektu odbył się właśnie tutaj. W naszym teatrze pojawiły się małe formy teatralne angażujące niewielką liczbę aktorów. Dzięki czemu jesteśmy mobilni i możemy pokazać je w wielu miasteczkach naszego województwa.

— O czym opowiada spektakl?
— Jest to opowieść o młodych, ambitnych i bardzo zapracowanych ludziach. Uczestniczą w bezmyślnym wyścigu szczurów. Uciekają z prowincji do stolicy, żeby spełniać swoje marzenia. Trafiają jednak do bezwzględnego świata, gdzie każdy chwyt jest dozwolony. To ich trochę gubi. Mieszkając razem wszystko mają dokładnie zaplanowane, wyliczone co do minuty. Tak naprawdę wcale się nie znają, nie rozmawiają ze sobą. W wolny dzień okazuje się, że mieszkają z osobą, której wcale nie znają, nie wiedzą o niej podstawowych rzeczy.

— Myślisz, że taka jest nasza rzeczywistość?

— Tak. Nie powiedziałbym nawet, że sytuacja jest bardzo przesadzona. Podejrzewam, że takie przypadki spokojnie można znaleźć w dzisiejszym świecie. Wiele takich przypadków. Spektakl jest metaforą życia w, nazwijmy to, normalnych rodzinach, gdzie mieszkamy ze sobą, żyjemy ze sobą, ale nie potrafimy już ze sobą rozmawiać. Nie mamy na to czasu, bo trzeba pracować. Jeśli będę siedział to nie będę zarabiał. Nie ma czasu na rodzinę, dzieci, żonę.

— Dzisiejszy świat spłycił nasze kontakty z drugim człowiekiem, z naszymi bliskimi?
— Tak. Nawet gdy jesteśmy razem to tak naprawdę każdy jest pochłonięty swoim telefonem. Nawet w niedzielne, rodzinne spotkania, w domu czy restauracji, gdy możemy pobyć ze sobą, porozmawiać, nie robimy tego. Większość tego czasu poświęcamy na internet w komórce.

— Myślisz, że to przedstawienie zmusi ludzi do refleksji nad sobą?

— Wystawiam spektakl nie w celach pedagogiczno-terapeutycznych. Skupiam się na sztuce. Oczywiście ludzie po obejrzeniu przedstawienia powinni zareagować, pomyśleć, przemyśleć je. Ja jednak nie skupiam się na efekcie socjologicznym. W przeciwnym razie spektakl miałby inny ton. Stałby się pouczający, a nie o to mi chodzi. Chcę pokazać absurd całej sytuacji. Ludzie przychodzą do teatru, śmieją się, ale myślą, że przecież w domu mają podobnie. To jest dla mnie dużo bardziej wartościowe.

— Nie pozostaje nam zatem nic innego jak zaprosić wszystkich na premierę, by sami mogli się przekonać o walorach spektaklu.
— Dokładnie, serdecznie zapraszamy. Szkoda byłoby nie skorzystać z takiej okazji.


Po rozmowie z reżyserem udaliśmy się przed scenę, by jeszcze przez chwilę podejrzeć próbę. Po skończeniu zamieniliśmy kilka słów z obsadą. Co myślą o spektaklu, jak się do niego przygotowywali, co sądzą o otaczającej nasz rzeczywistości? O to postanowiliśmy zapytać Aleksandrę Kolan wcielającą się w rolę Klary oraz Radosława Hebala grającego Nicka.

— Jak wglądały przygotowania do spektaklu?

AK: — Pracowaliśmy w małym gronie, jest to bardzo komfortowa sytuacja. Dobrze się znamy, lubimy, pod tym kątem było bardzo fajnie. Temat jest bardzo bliski młodym ludziom, także nam. Dzięki temu zadanie nie było aż tak trudne.
RH: — To jest realny problem naszych czasów. Ludzie dzisiaj nie mają chwili wytchnienia. Tak naprawdę nie rozmawiają ze sobą, nie znają się. Tak jak nasi bohaterowie, gdy mają wolny dzień nie wiedzą co mają ze sobą zrobić. Okazuje się, że są dla siebie obcy.

— Czyli tak naprawdę żyjemy obok siebie, wcale się nie znając?

AK: — Tak i to jest bardzo przykre. Obserwujemy to u wielu ludzi, którzy nie potrafią u siebie tego rozpoznać. Jest to problem powszechny. Żyjemy coraz szybciej i coraz rzadziej rozmawiamy ze sobą.
RH: — Problem leży w naszej percepcji. W filmach, bajkach dla dzieci akcja toczy się bardzo szybko. Myślę, że to ma duży wpływ na kulturę i na związki z innymi ludźmi. Jesteśmy przyzwyczajeni do życia już właściwie "teledyskowego", gdzie wszystko musi się dziać w ekspresowym tempie. Nie ma czasu na chwilę refleksji. Nie ma czegoś takiego jak nuda. Ja muszę coś zrobić, gdzieś wyjść. Nie mogę pobyć sam ze sobą. Ludzie mają problem, gdy zostają sami, głupieją. Mężczyźni często z tego powodu zaczynają pić. Szukamy jakiś substytutów, używek żeby sobie poradzić z tym, co nas przerasta.

— Czy chcecie, żeby ten spektakl zmusił widzów do refleksji?

AK: — Pewnie tak. Przede wszystkim chcemy jednak, żeby ludzie się dobrze bawili. W spektaklu są sytuacje komiczne, ale na pewno zmusza też do refleksji. Każdy "weźmie" z tego to, co będzie chciał. Jeśli ktoś nie będzie chciał zobaczyć tego drugiego dna, to go oczywiście nie zobaczy. Nie uważamy, żeby to było konieczne. To jest wybór widza. Na co on przychodzi, czego oczekuje od spektaklu. Jeśli oczekuje dobrej zabawy to mamy nadzieję, że ją znajdzie.
RH: — Jest to połączenie, można się pobawić, ale także zastanowić nad sobą, nad swoim życiem.
AK: — Czekamy z niecierpliwością na to, jak zostaniemy odebrani. To nasz pierwszy spektakl, gdy forma jest tak mała. Z reguły w teatrze są większe obsady. Tutaj jest inaczej. To wyzwanie. Teraz wszystko od nas zależy, czujemy się bardziej odpowiedzialni.

— Odczuwacie na swoich barkach pewnego rodzaju ciężar?
AK: — Odpowiedzialność. Jest to dla nas wyzwanie, z czego się bardzo cieszymy.

— Czy utożsamiacie się ze swoimi bohaterami?

AK: — W pewnym sensie. W każdej roli trzeba znaleźć coś swojego, żeby to było wiarygodne. Musimy "przepuścić" te postaci przez siebie, dlatego z pewnością jest tam cząstka nas.
RH: — Każda sztuka jest dla aktora szansą, żeby obejrzał swoje życie, zmusza do refleksji.

— Jakie były pierwsze odczucia po przeczytaniu scenariusza?
AK: — Dla mnie z pewnością od początku stanowiło to wyzwanie. Pojawiło się odczucie, że to będzie fajna przygoda. Zobaczymy po premierze, jesteśmy bardzo ciekawi reakcji publiczności.
RH: — Rzeczywiście teraz brakuje nam widza, on także jest częścią przedstawienia. To od widowni zależą niektóre punkty spektaklu. To publiczność będzie dla nas sprawdzianem.
AK: — Dlatego zapraszamy widzów do sprawdzenia nas na premierze.

Tegoroczny sezon jest wyjątkowy dla Teatru Jaracza z trzech powodów. Po pierwsze w 2015 roku świętujemy 250 lat istnienia teatru publicznego w Polsce. Po drugie jesienią br. minie 90 lat od otwarcia teatru w Olsztynie. Po trzecie także tegorocznej jesieni będziemy obchodzić 70 lat działania sceny polskiej w Olsztynie. To wszystko skutkuje bardzo bogatym repertuarem premier, których z pewnością nie powinniśmy przegapić.
Premiera w Mrągowie jest z pewnością wyjątkowym wydarzeniem na którym nie powinno zabraknąć nikogo. Taka okazja nie zdarza się codziennie. Polecamy zatem dzisiejszy wieczór spędzić w Centrum Kultury i Turystyki.
Monika Pacek

Czytaj e-wydanie





Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. 

Swoją stronę założysz TUTAJ ".

 Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: Podziel się informacją:

">kliknij
Problem z założeniem profilu? Potrzebujesz porady, jak napisać tekst? Napisz do mnie. Pomogę: Joanna Turowska

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. To nie teatr i nie dla normalnych ludzi #1808365 | 213.184.*.* 4 wrz 2015 10:00

    Alb o goe d*py albo strzelanina. Działa na zasadzie - Zdejmuj majtki, bo oglądfalność spada"

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) odpowiedz na ten komentarz

2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5