Niedziela, 8 grudnia 2019. Imieniny Delfiny, Marii, Wirginiusza

Podziel się:

Podziel się:

KATASTROFA SMOLEŃSKA. PO CO TO BYŁO?

One zrobiły to dla nas abyśmy szybciej rozwijali się emocjonalnie, czyli duchowo. Abyśmy zmienili się i ustanowili inne relacje pomiędzy sobą jako Polacy i zmienili relacje ze swoimi sąsiadami. Dziękuję im za to poświęcenie. Dziękuję im za ten dar miłości.

Od kilku lat otrzymuję z ,,Fundacji Świadomość Ziemi" listy e-mailowe z informacjami. Dzisiaj otrzymałem list z tekstem, czyli z przekazem ze świata duchowego jaki zapisał Mariusz Brzoskowski, którego fragmenty przytaczam.

(...)Kilka lat temu spadł w Polsce dach na kilkadziesiąt osób, głównie Polaków (chodzi o katastrofę w hali Katowickiej, gdzie podczas wystawy gołębi w 2006 roku zginęło 65 osób). Zginęli, były chwile refleksji, szukania winnych. Zabrakło jednak pokory, głębszego zrozumienia i zmian w sposobie myślenia, działania, życia, uduchowienia.

W dzisiejszej katastrofie zginęli przywódcy polityczni, wojskowi, duchowni, cywilni reprezentanci i zarządzający krajem, narodem, administracją, kościołem. Zginęli tam, gdzie wcześniej pomordowano bardzo wielu Polaków.

Polska ma swój udział w pięknych i trudnych chwilach ostatniego tysiąclecia z czynami chwalebnymi, i niestety takimi, które wyrządziły wiele krzywd innym narodom, nacjom, gdzie polski nacjonalizm, prywata, krótkowzroczna potrzeba, żądza posiadania i władania była ważniejsza od wartości podstawowych, fundamentalnych, daleko od praworządności, sprawiedliwości i bycia narodem niosącym przesłanie tolerancji, szacunku innych, miłości bliźniego.

Obecnie czyszczone są i uwalniane przede wszystkim pola ostatniej wojny światowej z nienawiści, braku wybaczenia, pamięci ,,komórkowej" zbiorowej i indywidualnej.

Temu lotu towarzyszył ogromny ładunek euforii moralnego zwycięstwa, nie pozbawionego jednak chęci moralnego i politycznego odwetu na krzywdzicielu. Było to jednak pyrrusowe zwycięstwo, bo nic nie odda bólu zamordowanych, ich rodzin i bliskich.

Każdy ból trzeba uwolnić, puścić, pozwolić mu odejść. Gdy tego się nie robi, to gromadzi się krzykliwy, rozwibrowany ładunek negatywnej energii, która może (i tak się często dzieje) doprowadzić do tragedii, wydarzenia niekontrolowanego, nagłego, jakby bez przyczyny, a jednak do czegoś, gdzie wydarza się coś, co boli, rani, a nawet uśmierca.

To zdarzenie to niestety kumulacja psychoenergii towarzyszącej tej podróży, która spowodowała błąd pilota, trzeźwość oceny sytuacji przez osoby współodpowiedzialne za bezpieczeństwo lotu i narodu. Nie było tu ingerencji służb specjalnych, obcych rządów poza własnym, który sam sobie podkłada miny poślizgowe, tworzy bagna emocjonalne, a w konsekwencji moralne, etyczne, duchowe.

Działania każdego rządu mogą i doprowadzają do wielu tragedii. Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. Polsce nie są potrzebne wojny, wojenki, bitwy, walka, a solidarność jedność w dążeniu do bycia krajem i ludem praworządnym, pozbawionym mściwości, a sercem pełnym wyrozumiałości i miłości bliźniego.

Co uczyniło Polskę wolnym? Nie wojna, działania wojskowe, prewencyjne, polowanie na winnych, a SOLIDARNOŚĆ, braterstwo, negocjacje, wytrwałość, cierpliwość, pokora, wiara i zawierzenie.

Rolą Polski, Polaków, tak jak wszystkich ludów i narodów jest roznoszenie Światła, rozmontowywanie murów i granic, budowanie wolności w oparciu o Boskie Wartości, Boskie Cechy.

Co zdziałał śp. Papież Jan Paweł II zapraszając Ducha Świętego, aby odmienił oblicze tej Ziemi, to wie każdy Polak, ale czy stosuje te przesłanie w swoim życiu? Czy politycy, wojskowi, duchowni, poszkodowani zapraszają Boską Naturę Miłości do swoich działań, decyzji, motywacji i realizacji? Co robią, aby nadal odmieniać oblicze tej Ziemi?

Tak wiele wie już nauka (szczególnie ta na usługach wojska, wielkich korporacji) o mocy myśli, potędze podświadomości, strumieniach i polach bioelektromagnetycznych, że trudno zrozumieć, aby światłe osoby tak mocno ignorowały jej znaczenie. Bardziej fascynują się oni metodami psychomanipulacji, zapominając, że ta sama energia może obrócić się przeciwko nadawcy, emitora, a co gorsza szerszemu gronu osób, którzy znajdują się w ich polu. To jest dopiero tragedia – osoby postronne, wręcz niewinne są nią dotykane, nawet uśmiercane. To jest zbiorowa odpowiedzialność, od której nie ucieknie ani jeden człowiek czy to na Ziemi czy w Kosmosie. Ona jest, była i będzie. Kto nie pojmie tej nauki, ten będzie doświadczał działania tych niewidzialnych praw. Są one jednak tak rzeczywiste, oczywiste, nawet spisane i przekazywane, że każdy człowiek je wyczuwa, ma ich wewnętrzną świadomość, choć często własnymi oczekiwaniami, emocjami je zagłusza, nie umie wdrożyć w życie prostych i nieśmiertelnych prawd: Pokój, Miłość, Światło, Czystość, Współodczuwanie. Częściej przeważa chęć odwetu nad faktycznym porozumieniem i odpuszczeniem tego, co było.

I nie myśl, że nie jesteś współtwórcą tej tragedii, bo czyś samemu czegoś nie wybaczyłeś, na kogoś złorzeczyłeś, poniosły cię nerwy, nie mówiąc o słowach i czynach. Twoje myśli, emocje współtworzyły to śmiertelne pole psychoenergetyczne, które zakłóciło zdrowy rozsądek osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo podróży.(...)

(...) Nie oceniajcie, nie mówcie, że w końcu dosięgnęła kogoś karząca ręka Boga, że tak musiało być, że jakaś ziemia jest przeklęta, że wy jesteście czyści, dobrzy, prawi, a oni źli, wściekli, uparci, fałszywi.

Ludzie swój los współtworzą. Nie ma innej drogi ku pokojowi, szczęściu, aniżeli uzdrawianie siebie dla wszystkich, działanie dla dobra ogółu, wznoszenie swojej duszy i umysłu ku Bogu – ku Światłu, ku Miłości Wszechświata.

Oczyśćcie kochani swoje serca i umysły, róbcie to zawsze, gdy poczujecie, że je zabrudzacie, obciążacie, infekujecie doprowadzając do chorób, przedwczesnej śmierci, a nawet samobójstwa. Wznieście się do Świadomości Chrystusowej tu i teraz, nie odkładajcie tego na jutro, pojutrze, przyszłe życie. Tego oczekuje od was dusza, Wszechświat, Istnienie, Bycie.

JAM JEST MIŁOŚCIĄ!

JAM JEST CZYSTOŚCIĄ!

JAM JEST CZŁOWIEKIEM, BOSKIM CZŁOWIEKIEM!

To są hasła wyborcze, to są kierunki, cele i zadania dla wszystkich, i tych rządzących i rządzonych. I gdy je się będzie realizowało, to mniej tragedii będzie się zdarzało.(...)

(...)PS. Życie jest, pytanie tylko, czym może być – tragedią czy szczęściem. Budujcie szczęście, a razem je będziemy tworzyli.(...)

Dobrze wiem, że w życiu nie ma przypadków, zbiegów okoliczności, wypadków, kary boskiej, pecha, fatum, karmy czy złego losu. Wszystko co się wydarza ma swoją przyczynę i skutek. Skutkiem była ta katastrofa. A co było przyczyną?

Przyczyna jest tylko jedna. Zawsze jest nią wybór duszy. To dusza wybiera jakich emocji zamierza doświadczyć. Ciało natomiast jest narzędziem za pomocą, którego dusza doświadcza emocji. Bo słowa i czyny, wydarzenia, fakty, działania, to emocje wyrażone, to iluzje i uczucia wyrażone. Zatem wszystko służy celowi jakim jest rozwój duchowy, czyli rozwój emocjonalny.

Doświadczamy różnych emocji (iluzji i uczuć), abyśmy osiągnęli taki stan świadomości, taki stan rozwoju duchowego jaki osiągnął Budda, Jezus, Kryszna, Mahomet, Sathya Sai Baba i wielu innych mistrzów duchowych. Abyśmy osiągnęli zbawienie, stan przebudzenia, stan oświecenia, samorealizację, nirwanę. Zatem wszystko co dzieje się w życiu służy realizacji zamierzeń duszy. Tak się sprawy mają w wymiarze jednostkowym.

Ale jest coś takiego jak świadomość zbiorowa, grupowa. Świadomość rodziny, świadomość klanu, świadomość miejscowości, świadomość regionu, świadomość narodu, świadomość planetarna.

To co dzieje się w wymiarze grupowym, w przypadku tej katastrofy, w tym przypadku narodowym, to był wybór tych dusz, które rozstały się ze swoimi ciałami podczas tej katastrofy. One zrobiły to z miłości do nas. One zrobiły to dla nas. Abyśmy odczuwali, przeżywali i wyrażali żal, smutek, współczucie, wybaczenie, pojednanie i inne emocje. Abyśmy wypłakali się i uwolnili się od emocji od dawna w sobie ukrywanych, tłumionych. Od emocji, którym zaprzeczaliśmy. Od emocji, których wypieraliśmy się.

One zrobiły to dla nas abyśmy szybciej rozwijali się emocjonalnie, czyli duchowo. Abyśmy zmienili się i ustanowili inne relacje pomiędzy sobą jako Polacy i zmienili relacje ze swoimi sąsiadami.

Dziękuję im za to poświęcenie. Dziękuję im za ten dar miłości.



myślę i czuję, a więc istnieję


radek
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: zenon ryszard kakowski
Oceń artykuł:

(0)