Niedziela, 26 stycznia 2020. Imieniny Lutosława, Normy, Pauliny

Podziel się:

Podziel się:

RELIGIA A PIENIĄDZE I MAJĄTKI

zatem, o co tak naprawdę chodzi w religii? o władzę księży nad umysłami wiernych i o pieniądze i majątki dla chciwych księży. (...)Za ogromną sumę można nawet było otrzymać odpust całkowity. Oznaczało to zupełne wymiganie się od czyśćca. To była przepustka wprost do nieba. Ta szczególna łaska zastrzeżona była dla jeszcze węższego grona. Dla najmożniejszych rodów i jeszcze może rodzin królewskich. W zamian za te całkowite odpusty w ręce kościoła przekazywano zawrotne kwoty, kosztowności, ziemie. Lecz elitarność tego wszystkiego budziła wielką frustrację i niezadowolenie mas.(...)

oto cytat z książki ,,ROZMOWY Z BOGIEM – KSIĘGA TRZECIA” NEALA DONALDA WALSCH'A.


(...)Sporośmy tu ujęli, oj sporo. Czy możemy zmienić temat? Jesteś gotowy?

A ty?

Ja cały się rwę. Wreszcie się rozkręciłem. Cisną mi się na usta wszystkie pytania, jakie nurtowały mnie przez ostatnie trzy lata.

Nie mam nic przeciwko temu. Wal.

Fajowo. Chciałbym teraz rzucić nieco światła na kolejną ezoteryczną tajemnicę. Czy pomówisz ze mną o reinkarnacji?

Jasne.

Wiele religii utrzymuje, że doktryna reinkarnacji jest błędna, że mamy tylko jedno życie tutaj, jedną szansę.

Wiem. Ale to nie jest tak.

Jak mogą się mylić w sprawie tak istotnej? Jak mogą nie znać prawdy o rzeczy tak podstawowej?

Musisz wiedzieć, że ludzie wyznają religie oparte na strachu, głoszące Boga, którego należy czcić i bać się.

To właśnie strach sprawił, że społeczeństwo Ziemi przekształciło się z matriarchatu w patriarchat. To strach spowodował, że ludzie stawali się posłuszni kapłanom wzywającym ich do ,,prostowania swych ścieżek" i ,,zważania na głos Pana". To dzięki niemu kościoły umacniały i powiększały swoje szeregi.

Pewien kościół twierdził nawet, że Bóg cię ukarze, jeśli nie będziesz chodził co niedziele na mszę. Niechodzenie do kościoła uznano za grzech.

Nie do kościoła w ogóle. Trzeba było chodzić do tego jednego konkretnego kościoła. Gdy poszło się na mszę do kościoła innego obrządku, również popełniało się grzech. Stanowiło to próbę ustanowienia kontroli za pomocą strachu. Zadziwiające jest to, że to zadziałało. Wciąż działa, jak diabli.

Bogu nie przystoi przeklinać.

Ja nie przeklinam. Stwierdziłem fakt: ,,działa jak diabli".

Ludzie zawsze będą wierzyli w diabły, w piekło i w Boga, który ich na nie skazuje, tak długo, jak będą przypisywać Bogu cechy ludzkie – bezwzględność, mściwość, samolubność i brak litości.

W dawnych czasach ludzie nie potrafili sobie wyobrazić Boga, który wzniósłby się ponad to wszystko. Dlatego zaakceptowali nauki licznych kościołów nakazujące bojaźń Boża.

Wyglądało to tak, jakby ludzie nie dowierzali, że sami z siebie mogą być dobrzy i postępować słusznie. Dlatego musieli stworzyć religię głoszącą gniewnego, karzącego Boga, aby trzymać siebie w ryzach. Zaś idea reinkarnacji wprowadzała zamęt.

Jak to? Co groźnego kryła w sobie ta doktryna?

Kościół upominał: ,,bądźcie grzeczni, bo inaczej...", a tu zjawiają się zwolennicy reinkarnacji mówiący: ,,Będziecie mieli jeszcze jedną szansę potem, i następną. I jeszcze więcej. Więc się nie martwcie. Zróbcie, co w waszej mocy. Nie umierajcie ze strachu. Przyrzeknijcie sobie, że się poprawicie i już".

Oczywiście, wczesny kościół nie mógł na to pozwolić. Dlatego wykonał dwa posunięcia. Najpierw potępił doktrynę reinkarnacji jako heretycka, a następnie ustanowił sakrament spowiedzi. Spowiedź załatwiała to, co obiecywała reinkarnacja. To znaczy, dawała wiernym kolejną szansę.

Zatem powstał układ, w ramach którego Bóg karał ciebie za twoje występki, chyba że się z nich wyspowiadałeś. Wówczas mogłeś poczuć się bezpieczny, bo wiedziałeś, że Bóg wysłuchał twojej spowiedzi i odpuścił ci twoje grzechy.

Owszem. Ale tkwił w tym pewien haczyk. Rozgrzeszenia nie mógł udzielić ci bezpośredniego sam Bóg. Musiało ono wyjść od kościoła, a księża ustalali ,,pokutę", którą należało odprawić. Zwykle były to modlitwy, których zmówienia wymagano od grzeszników. Więc miałeś już dwa powody, aby nie występować z kościoła.

Spowiedź okazała się tak mocną kartą przetargową, że wkrótce grzechem ogłoszono niechodzenie do spowiedzi. Trzeba się było wyspowiadać przynajmniej raz w roku. Gdy tego nie dopilnowano, dawano Bogu kolejny powód do złości.

I tak mnożyły się nakazy – przeważnie arbitralne i kapryśne – ustanawiane przez kościół, a każdy z nich wsparty był groźbą wiecznego potępienia, chyba że winę wyznawano. Wówczas uzyskiwano Boskie przebaczenie i w ten sposób unikano zatracenia.

Ale powstał problem. Ludzie wpadli na to, że dzięki temu mogą grzeszyć do woli, o ile się z tego spowiadali. Kościół był w rozterce. Strach opuścił ludzkie serca. Spadło uczestnictwo w mszach, kurczyły się szeregi wiernych. Ludzie przychodzili do spowiedzi raz w roku, odprawiali pokutę, uzyskiwali odpuszczenie grzechów i wracali do swoich zajęć.

Nie było co do tego wątpliwości. Musiał znaleźć się sposób na to, aby znów zasiać strach w ludzkich sercach.

I tak wymyślono czyściec.

Czyściec?

Czyściec. To miejsce przypominało piekło, ale zesłanie do niego nie było wieczne. Nowa doktryna mówiła, że Bóg podda ciebie cierpieniu za twoje występki, nawet jeśli je wyznałeś.

W myśl tej nauki Bóg skazywał cię na pewną dawkę katuszy, w zależności od liczby i rodzaju popełnionych grzechów. Grzechy dzieliły się na ,,śmiertelne" i ,,powszednie". Jeśli przed śmiercią nie zdążyłeś się wyspowiadać z grzechów śmiertelnych, trafiałeś prosto do piekła.

Raz jeszcze wzrosła frekwencja w kościołach. Podobnie jak datki na tace, a zwłaszcza darowizny - albowiem w doktrynie czyśćca przewidziano możliwość wykupienia się od cierpienia.

Słucham?

Zgodnie z nauką kościoła można było uzyskać specjalny odpust – ale nie od samego Boga – tylko od wysokiego dostojnika kościoła. Odpusty te wyzwalały z mąk czyśćcowych, na które ,,zasłużyłeś sobie" swoimi grzechami – lub przynajmniej je łagodziły.

Coś jak ,,zwolnienie przedterminowe za dobre sprawowanie"?

Tak. Lecz ulgi te, rzecz jasna, dotyczyły tylko garstki. Na ogół tych, którzy przekazali na rzecz kościoła znaczne dobra.

Za ogromną sumę można nawet było otrzymać odpust całkowity. Oznaczało to zupełne wymiganie się od czyśćca. To była przepustka wprost do nieba.

Ta szczególna łaska zastrzeżona była dla jeszcze węższego grona. Dla najmożniejszych rodów i jeszcze może rodzin królewskich. W zamian za te całkowite odpusty w ręce kościoła przekazywano zawrotne kwoty, kosztowności, ziemie. Lecz elitarność tego wszystkiego budziła wielką frustrację i niezadowolenie mas.

Biedni wieśniacy nie mogli liczyć na biskupi odpust – zatem wiara ludu słabła i liczebność kościoła znów spadła.

I co wymyślił tym razem?

Świeczki.

Ludzie mogli teraz przyjść do kościoła i zapalić świeczkę za ,,biedne dusze czyśćcowe", a zmawiając nowennę (serię modlitw w określonym porządku) mogli skrócić pobyt swoich drogich w czyśćcu.

Dla siebie nic nie mogli wskórać, lecz chociaż mogli modlić się o łaskę dla umarłych. Oczywiście, nie zaszkodziło, jeśli każdą zapaloną świeczkę poparto monetą lub dwiema wrzuconymi do skarbony.

Mnóstwo świeczek migotało w kościołach i brzęczały monety wpadające strumieniem do blaszanych skarbon, a wszystko to po to, aby wyjednać u Mnie ,,złagodzenie" wyroku dla dusz cierpiących w czyśćcu.

To się nie mieści w głowie! Chcesz powiedzieć, że ludzie tego nie przejrzeli? Nie połapali się, że to desperacka próba zdesperowanego kościoła wprawienia wiernych w tak desperacki stan umysłu, aby zdobyli się na wszystko, byle tylko uchronić się przed tym desperado, którego nazywali Bogiem? Chcesz powiedzieć, że na to poszli?

Jak najbardziej.

Nic dziwnego, że kościół uznał reinkarnację za herezję.

Zgadza się. Lecz kiedy was tworzyłem, nie powołałem was do jednorazowego istnienia, ułamka czasu w skali wszechświata, nie skazałem was na nieuchronne błądzenie i liczenie na jakiś cud na koniec. Próbowałem wyobrazić sobie taki układ, ale nadal nie umiem powiedzieć, jaki miałbym w tym cel.

Wy również nie potraficie tego odgadnąć. Dlatego powtarzacie: ,,Niezbadane są drogi Pana", i tym podobne sentencje. Ale Ja nie działam po kryjomu. Wszystko, co czynię, ma swój powód i jest kryształowo jasne. Tłumaczyłem, po co was stworzyłem i jaki jest cel waszego istnienia, wiele razy w trakcie tego dialogu.

Reinkarnacja doskonale przystaje do tego celu, którym jest Moje tworzenie i doświadczenie, Kim Jestem za pośrednictwem was, w kolejnych waszych żywotach, oraz za pośrednictwem innych istot obdarzonych świadomością, jakie umieściłem we wszechświecie.

Więc ISTNIEJE życie na innych –

Oczywiście, że tak. Naprawdę uważasz, że jesteście zupełnie sami w tym olbrzymim wszechświecie? Ale ten temat poruszymy później...

...Obiecujesz?

Obiecuję.(...)


źródło: http://www.dobreksiazki.pl/b590-rozmowy-z-bogiem-tom-3.htm#desc


zatem, o co tak naprawdę chodzi w religii? o władzę księży nad umysłami wiernych i o pieniądze i majątki dla chciwych księży.


myślę i czuję, a więc istnieję.

radek
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: zenon ryszard kakowski
Oceń artykuł:

5.00

(1)